Nazywam się Wiktoria Bożyk. Jestem dziewczyną z obsesją na punkcie detali. Łączę rzemieślniczą dyscyplinę z totalną wolnością artystyczną, tworząc dzieła, których smaku nie zapomnisz.
Moja droga do profesjonalnego cukiernictwa nie zaczęła się w sterylnym laboratorium. Zaczęła się od domowej kuchni, gdzie jako dzieciak w rozsypanej mące podglądałam, testowałam i mieszałam składniki.
Zamiast bawić się zabawkami, wolałam asystować przy wypiekach. To wtedy zrozumiałam magię tego, jak proste składniki pod wpływem ciepła zamieniają się w coś, co daje ludziom tyle szczęścia.
Pamiętam go do dziś. Z dzisiejszej perspektywy pewnie nazwałabym go uroczo niedoskonałym. Ale to on był momentem przełomowym.
Kiedy zobaczyłam uśmiech na twarzach osób, które go próbowały, wiedziałam, że to nie jest tylko hobby. Zrozumiałam, że chcę by moje torty były główną atrakcją najważniejszych momentów w życiu innych.
Jestem osobą potężnie zorganizowaną. Być może wynika to z faktu, że na co dzień studiuję prawo. Prawnik pieczący torty? Zaskakujące, prawda?
A jednak to idealny duet. Cukiernictwo to chemia i matematyka. Tu nie ma miejsca na "na oko". Przepis to kodeks, którego początkowo nie można złamać. Wymaga aptekarskiej wagi, dyscypliny i rygoru.
"Dopiero na fundamentach bezbłędnej techniki i żelaznych zasad można zbudować autorską, artystyczną wolność. Z precyzją prawnika, z duszą artysty."
Tortoria to mój manifest estetyki i smaku. Dziś w mojej pracowni w sercu Łodzi z niesamowitą obowiązkowością realizuję wizje moich klientów.
Stawiam na zaufanie. Wybieram tylko najlepsze, prawdziwe składniki, bo dobre rzemiosło nie znosi kłamstwa. Każdy tort, który opuszcza moje ręce, to obietnica jakości, pod którą podpisuję się własnym imieniem.